
Warsztatach Industrialne Mostecko | 27–29 marca 2026 r.
W ramach projektu „Laboratoria czwartej przyrody: aktywizacja społeczności lokalnych w kierunku zielonej transformacji i rozpoznawania lokalnego dziedzictwa antropocenu” w dniach 27 – 29 marca br. odbył się wyjazd studyjny do Czech, zrealizowany w formie warsztatów terenowych „Industrialne Mostecko”. Wyjazd ten, zorganizowany przez lidera projektu, Śląskiego Inkubatora Przedsiębiorczości, z udziałem przedstawicieli partnerów projektu – Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Śląskiego Stowarzyszenia TuRuda oraz portalu czechypopolsku.pl, miał na celu nie tylko teoretyczne, ale przede wszystkim intensywne i realne doświadczenie przemysłowego krajobrazu czeskiego zagłębia węgla brunatnego oraz zachodzącej w nim dynamicznej zmiany.
Wybór regionu mosteckiego jako celu naszej wyprawy nie był przypadkowy, gdyż stanowi on unikalne w skali europejskiej laboratorium transformacji, gdzie „księżycowe krajobrazy” odkrywkowych kopalń powoli ustępują miejsca nowym formom koegzystencji natury i techniki. Podczas wizyty, prowadzonej przez lokalnych pasjonatów i ekspertów, skupiliśmy się na uchwyceniu „momentu przejścia” – szczególnej chwili, w której stare dziedzictwo przemysłowe jeszcze nie zniknęło, a nowe życie biologiczne i społeczne dopiero się rodzi. Poznaliśmy zarówno tragiczne aspekty czeskiego antropocenu, takie jak likwidacja 106 miejscowości i drastyczne przekształcenia rzeki Bíliny, jak i nowoczesne technologie energetyczne elektrowni Ledvice oraz procesy naturalnej sukcesji w rezerwacie Lom ČSA.
Relacja z wyjazdu ma służyć jako narzędzie do rozpoznawania i waloryzacji lokalnego dziedzictwa, łącząc zebrane przez nas doświadczenia terenowe z naukową i artystyczną refleksją nad przyszłością terenów poprzemysłowych. Wstęp ten otwiera drogę do szczegółowej analizy procesów, które zaobserwowaliśmy w Czechach, a które mogą stać się inspiracją dla zielonej transformacji i aktywizacji społeczności lokalnych w innych regionach doświadczonych przez przemysł ciężki.
Wspaniałymi przewodnikami podczas naszej wyprawy byli Jakub Bartoška oraz Jiří Benák, wybitni fotografowie, którzy dokumentują region mostecki od ćwierć wieku. Choć z wykształcenia są elektrotechnikami specjalizującymi się w energetyce i instalacjach silnoprądowych, ich drogi zawodowe szybko przecięła pasja do fotografii dokumentalnej. Impulsem do rozpoczęcia ich wspólnej misji odkrywania „dzikiego zakątka północy”, jak nazywają okolice Mostu, był przeczytany przed laty reportaż o rumuńskiej fabryce sadzy. Przez lata swojej pracy krążyli wokół gigantycznych wyrobisk, fotografując brutalny teren, błoto i stalowe kolosy, by z czasem stać się jednymi z nielicznych twórców, którym udało się nawiązać współpracę ze spółkami wydobywczymi i wejść z aparatem do samej kopalni. Obecnie w swojej twórczości skupiają się na „momencie przejścia” – tej ulotnej chwili, w której stare, industrialne dziedzictwo jeszcze całkowicie nie zniknęło, a nowe życie biologiczne dopiero zaczyna brać teren we władanie. To właśnie ich osobista pasja, głęboka znajomość lokalnych historii oraz unikalne spojrzenie na „zabliźniający się” krajobraz pozwoliły nam dostrzec fascynujące laboratorium zmian, a nie tylko zdegradowany teren poprzemysłowy.
Celem wyprawy było zbadanie dziedzictwa antropocenu oraz obserwacja zielonej transformacji w miejscu, które przez dekady stanowiło serce przemysłu wydobywczego. Trafiliśmy tam w momencie historycznym – zaledwie kilka tygodni po tym, jak 4 lutego 2026 roku uroczyście wywieziono w Czechach ostatni wagonik węgla kamiennego, co symbolicznie zakończyło erę wydobycia głębinowego. Swoją opowieść rozpoczęliśmy od spotkania z duchami przeszłości w miejscu, gdzie niegdyś tętniło życiem stare miasto Most, o którym dowiedzieliśmy się, że pod koniec lat 60. XX wieku zostało skazane na całkowitą likwidację przez komunistyczne władze pragnące dotrzeć do 100 milionów ton węgla zalegających pod jego fundamentami.
Most
Historia tego miejsca zaczęła się w X wieku na szlaku handlowym biegnącym wśród bagnistych dolin i jezior. To właśnie konieczność budowy licznych przepraw w tym trudnym terenie dała miastu jego nazwę, a przez kolejne stulecia Most rozkwitał dzięki handlowi i uprawie winorośli, podczas gdy nad okolicą dumnie górował zamek Hněvín. Prawdziwy przełom przyniósł wiek XIX i odkrycie ogromnych złóż węgla brunatnego, co sprawiło, że miasto błyskawicznie stało się węglowym sercem regionu z licznymi hutami, browarami i rozwiniętą siecią transportową. Szybko jednak okazało się, że to bogactwo stało się przekleństwem, o czym przypomniała tragiczna noc z 19 na 20 lipca 1895 roku. W wyniku niekontrolowanego wydobycia podziemnego grunt zapadł się, zasysając domy wraz z mieszkańcami, co pozbawiło dachu nad głową blisko 2500 osób i pozostawiło miasto w stanie przypominającym pobojowisko.
Ostateczny koniec „starego Mostu” przypieczętowała decyzja z 1964 roku o wydobyciu surowca spod zabytkowego centrum pełnego renesansowych kamienic i gotyckich wież. Przez ponad dwie dekady, od 1965 do 1987 roku, systematycznie wyburzano tę architektoniczną perłę Czech, która niegdyś rywalizowała urodą z samą Pragą. Apokaliptyczny krajobraz zrujnowanych ulic był tak sugestywny, że wykorzystano go nawet podczas kręcenia polskiego serialu „Dom”, gdzie czeskie zgliszcza udawały zniszczoną Warszawę z 1944 roku. Dziś współczesny Most to zupełnie inny świat – ogromne blokowisko zamieszkane przez ponad 60 tysięcy ludzi, wzniesione na miejscu dawnego jeziora, gdzie blizny po dawnej świetności są wciąż niemal namacalne.
Czas Niemców
Rola Niemców oraz okres II wojny światowej odcisnęły tragiczne i trwałe piętno na regionie, determinując jego industrialny charakter oraz powojenne losy. Niemcy dostrzegli w Mostecku kluczowy zasób dla swojego przemysłu wojennego w postaci łatwo dostępnego węgla brunatnego, który miał służyć do produkcji paliw syntetycznych. Tuż po zajęciu Sudetów w 1939 roku podjęto decyzję o budowie gigantycznego kompleksu chemicznego w Záluží, a pierwszy transport paliwa wyjechał z zakładu w grudniu 1942 roku. Przy wznoszeniu i eksploatacji tych zakładów Niemcy wykorzystywali przymusową siłę roboczą więźniów osadzonych w specjalnie utworzonych obozach pracy i obozach jenieckich. Ze względu na strategiczne znaczenie dla III Rzeszy, obszar ten stał się celem zmasowanych ataków alianckiego lotnictwa, w tym nalotu 231 brytyjskich bombowców Lancaster w styczniu 1945 roku, który zniszczył zakłady w Záluží w 70%. Pamiątką po tych wydarzeniach są tony niewybuchów wciąż odnajdywane przez pirotechników na przedpolach kopalń. Po zakończeniu wojny większość niemieckojęzycznej ludności, zamieszkującej miasto znane wówczas jako Brüx, została przymusowo wysiedlona. Fakt, że nowi osadnicy nie mieli silnych więzi z tą ziemią, znacząco ułatwił komunistycznym władzom późniejszą likwidację miejscowości pod potrzeby górnictwa. Wojenna przeszłość powraca do dziś, czego dowodem było odnalezienie szczątków niemieckich żołnierzy w ukrytym korytarzu w miejscowości Vtelno, a także losy zamku Jezeří, który po powojennej nacjonalizacji popadł w niemal całkowitą ruinę, z której na szczęścia z wolna się podnosi.
106
Opowieść o 106 miejscowościach, które zniknęły z mapy regionu, stanowi jedną z najtragiczniejszych kart powojennej historii Czech. Wędrując przez te tereny, uświadomiliśmy sobie, że patrzymy na cmentarzysko historii, gdzie pod naporem koparek życie straciło całkowicie lub częściowo aż 106 miast i wsi, co zmusiło około 200 tysięcy osób do opuszczenia swoich domów i przeniesienia się do anonimowych blokowisk w Moście, Litvínovie czy Chomutovie. W lokalnej pamięci wciąż brzmią nazwy takie jak Ervěnice, zlikwidowane już w 1959 roku, czy Holešice, gdzie wraz z zabudowaniami w latach 70. zniknął wczesnogotycki kościół i zabytkowy most. Rozbudowa zakładów chemicznych w 1982 roku pochłonęła również samą wieś Záluží, zmieniając krajobraz w księżycową scenerię pełną kraterów. Najbardziej poruszająca jest jednak historia Libkovic – liczącej 800 lat wsi, o której ocalenie w 1992 roku walczyli mieszkańcy wspierani przez Václava Havla. Libkovice stały się w 1993 roku ostatnią miejscowością, która ustąpiła miejsca kopalni, choć ironią losu na ich terenie do dziś nie podjęto eksploatacji. Obecnie obserwujemy, jak te tereny powoli się „zabliźniają”, a tam, gdzie niegdyś były wsie Kopisty czy Pařidla, pojawia się zieleń i woda jezior.
Kościół na szynach
Historia kościoła, który pokonał drogę na szynach, to relacja o niezwykłym wyczynie inżynieryjnym, będącym jednocześnie smutnym świadectwem likwidacji starego Mostu. Gdy w 1964 roku przesądzono los tysięcy zabytków, gotycki kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny uznano za zbyt cenny, by go zniszczyć. Po rozważeniu jedenastu wariantów ratunku, wybrano plan organizacji Transfera, zakładający przesunięcie całej budowli kosztem 150 milionów koron. W poniedziałek, 15 września 1975 roku, ważącą 12 tysięcy ton świątynię oddzielono od fundamentów i umieszczono na 53 specjalnych wózkach wyprodukowanych w zakładach Škoda w Pilźnie. Podróż na dystansie 841,1 metra trwała 27 dni, a kościół poruszał się ze średnią prędkością zaledwie 2,16 centymetra na minutę. Ostatecznie ta potężna bryła osiadła w sąsiedztwie barokowego szpitala, pozostając jedynym niemym świadkiem dawnej potęgi miasta i figurując w Księdze Rekordów Guinnessa jako najcięższy przedmiot przemieszczony koleją.
Wielkie wydobywanie
Rozwój przemysłowy regionu mosteckiego nierozerwalnie związał się z odkryciem ogromnych złóż węgla brunatnego, co już w XVIII wieku dało impuls do zmian, a w XIX wieku sprowadziło do miasta kolej oraz liczne fabryki, cukrownie i huty. Początkowo dominowało tu wydobycie głębinowe, prowadzone w mniejszych kopalniach, jednak wraz z postępem techniki w XX wieku ustąpiło ono miejsca znacznie bardziej efektywnej metodzie odkrywkowej, która po 1945 roku stała się filarem gospodarki socjalistycznej Czechosłowacji. Wydobycie w technologii wielkogabarytowej osiągało niewyobrażalne rozmiary, a symbolem tej potęgi stały się gigantyczne maszyny, jak ważąca sześć tysięcy ton koparka K10000, która uparcie odgryzała kolejne połacie terenu, zamieniając krajobraz w tempo trudne do okiełznania dla laika. Ta industrialna potęga miała jednak swoją mroczną stronę, ponieważ pod wydobycie wysokiej jakości węgla całkowicie lub częściowo zlikwidowano 106 miast i wsi, w tym historyczną perłę architektury – miasto Most, pod którym znajdowało się niemal sto milionów ton surowca. Przez dekady krajobraz regionu przekształcał się w „księżycową scenerię” odkrywek i zwałowisk, a rzeka Bílina, uwięziona w rurociągu, przypominała chemiczny koktajl, co dokumentowali fotografowie Jakub Bartoška i Jiří Benák.
W ostatnich latach zaczęto jednak zauważać, że ta potężna przemysłowa siła wyraźnie słabnie, maszyny rdzewieją, a rzadka wcześniej cisza powoli wypełnia powietrze ciężkie niegdyś od pyłu i huku maszyn. Statystyki potwierdzają ten nieuchronny schyłek, wskazując na systematyczny spadek wydobycia, który w ostatnich latach wyniósł około dziewięciu procent rok do roku, z krótkim wyjątkiem w 2022 roku wywołanym kryzysem energetycznym. Symboliczny punkt zwrotny nastąpił na początku lutego 2026 roku, gdy w Czechach definitywnie zakończono głębinowe wydobycie węgla kamiennego, wywożąc na powierzchnię ostatni wagonik surowca. Obecnie wydobycie węgla brunatnego w regionie mosteckim prowadzone jest już tylko w dwóch kopalniach – Vršany i Bílina, przy czym ta druga, będąca najgłębszą odkrywką w kraju, ma zakończyć swoją działalność do 2033 roku zgodnie z rządowym planem odchodzenia od spalania węgla. Choć kopalnia Vršany teoretycznie dysponuje zasobami pozwalającymi na eksploatację aż do 2052 roku, rosnące koszty uprawnień emisyjnych sprawiają, że nawet tamtejsze elektrownie mogą zostać wyłączone znacznie wcześniej. Dziś region wchodzi w fascynujący „moment przejścia”, gdzie dawne wyrobiska stają się rzeczywistymi „Laboratoriami Czwartej Przyrody”, a na ich obrzeżach, zamiast koparek, pojawia się zieleń i ścieżki spacerowe.
Spuścizna
Dziedzictwo przemysłowe Mostecka to fascynujący moment przejścia, w którym krajobraz powoli odzyskuje równowagę. Najbardziej uderzającymi symbolami przeszłości są „czeskie blizny”, takie jak posępne, mroczne jezioro popiołów czy Korytarz Ervěnicki, gdzie rzeka Bílina od lat płynie uwięziona w czterech stalowych rurach o długości 3,5 km. Dowiedzieliśmy się jednak, że do 2027 roku ten inżynieryjny unikat zniknie, a rzeka odzyska swoje naturalne, meandrujące koryto. Rekultywacja regionu przyjmuje różne oblicza – od odrodzenia przez wodę w postaci krystalicznie czystego Jeziora Most, które wypełniło dawną odkrywkę Ležáky, po dziką sukcesję w kopalni Lom ČSA. Tam, na obszarze ponad 1200 hektarów, od lipca 2025 roku funkcjonuje Narodowy Rezerwat Przyrody, w którym natura samoczynnie zabliźnia rany bez technicznej ingerencji człowieka. Wciąż można tam podziwiać stalowe kolosy, jak 6000-tonowa koparka K10000, oraz zamek Jezeří stojący na samej krawędzi wyrobiska, gdzie od 2023 roku dźwięki poezjomatu emitują muzykę Beethovena nad przemysłową otchłanią.
Poezjomat nad otchłanią
Nasza opowieść o poezjomacie (cz. poesiomat), na który natknęliśmy się podczas naszej wyprawy, to historia o niezwykłym spotkaniu technologii, sztuki i surowego, industrialnego krajobrazu. Kiedy wspięliśmy się na wzgórze nad zamkiem Jezeří, naszym oczom ukazał się intrygujący obiekt – zakrzywiona, stalowa rura wystająca prosto z ziemi, która swoim kształtem przypominała spory peryskop. To urządzenie to rodzaj szafy grającej z poezją i muzyką, a ten konkretny egzemplarz został tam ustawiony w 2023 roku z inicjatywy Narodowego Instytutu Dziedzictwa oraz stowarzyszenia „Pianos on the Street”. Choć pierwszy poezjomat na świecie stanął w 2015 roku na placu Pokoju w Pradze dzięki działaczowi Ondřejowi Kobzie, to właśnie ten nad krawędzią kopalni robi jednak wrażenie. Najpierw trzeba było pokręcić korbką a potem za naciśnięciem przycisku, z metalowej rury zaczęły płynąć dźwięki kompozycji Ludwiga van Beethovena oraz Christopha Willibalda Glucka, którzy przed wiekami gościli w murach pobliskiego zamku. Słuchając muzyki, mogliśmy jednocześnie chłonąć wersy lokalnych twórców, takich jak poeta Rudaw Radek Fridrich czy duchcovska poetka Věra Bartošková, ale i – Goethego. A szczególnie ciekawie zabrzmiał ostatni punkt z „menu” poezjomatu – majestatyczny, tajemniczy śpiew… wieloryba. Instalacja ta, której budowa kosztowała około 300 000 koron i została sfinansowana przez Fundację PPF, stała się dla nas symbolem nowego dżwięku regionu. Stojąc nad „przemysłową otchłanią” kopalni ČSA, poczuliśmy, że poezjomat daje idealny sygnał dla „momentu przejścia” – to tam, gdzie niegdyś dominował huk maszyn, dziś w ciszy wybrzmiewa muzyka klasyczna, jakby pomagała krajobrazowi odzyskać utraconą równowagę.
Plany i zamierzenia
Przyszłość regionu definiuje nowoczesna inżynieria służąca ekologii, czego przykładem jest elektrownia Ledvice. Dzięki ekstremalnym parametrom pary i nowoczesnym systemom oczyszczania, blok nr 6 osiąga sprawność 47%, co pozwala na znaczną oszczędność paliwa i redukcję emisji szkodliwych substancji. Z platformy widokowej na wysokości 140 metrów widzieliśmy panoramę przemian, wiedząc, że czeski rząd wyznaczył rok 2033 jako datę definitywnego zakończenia spalania węgla w elektrowniach. Oznacza to, że kopalnia Bílina wkrótce przejdzie do historii, a jej miejsce zajmie natura. Plany obejmują budowę farm fotowoltaicznych oraz stworzenie gigantycznego jeziora o powierzchni 700 ha w wyrobisku ČSA, którego napełnianie potrwa od 15 do 17 lat. Najbardziej spektakularnym symbolem zmian będzie uwolnienie rzeki Bíliny z rur Korytarza Ervěnickiego do 2027 roku, co zaowocuje przywróceniem naturalnych toni wodnych i możliwości migracji organizmów. „Księżycowym” krajobrazem dawnych wyrobisk zajmuje się już z wolna sama Matka Natura…
tekst (b)





















Wizyty studyjna zorganizowane w projektu Laboratoria czwartej przyrody: aktywizacja społeczności lokalnych w kierunku zielonej transformacji i rozpoznawania lokalnego dziedzictwa antropocenu. realizowanego z Funduszy Europejskich dla Śląskiego 2021-2027 (Fundusz na rzecz Sprawiedliwej Transformacji)
Priorytet: FESL.10.00-Fundusze Europejskie na transformację dla Działania: FESL.10.24-Włączenie społeczne – wzmocnienie procesu sprawiedliwej transformacji.